Wywiad: Nie wyobrażam sobie życia bez psa

Czasem pies coś zniszczy, coś źle zrobi – nie wolno się za to na niego denerwować, bo wina nie leży po stronie psa, tylko po stronie właściciela. Nie można wyładowywać swojej złej energii i agresji na piesku – radzi Tomasz Zawadzki, właściciel psa Simba, zwycięzca konkursu „Zdrowy Start”.

Kiedy i w jakich okolicznościach podjął Pan decyzję o posiadaniu psa?

6 miesięcy temu. Wychowywałem się w domu, gdzie był pies. Wspólnie z dziewczyną stwierdziliśmy, że w naszym domu jest pusto i warto by było takiego pieska mieć. No i zaczęliśmy szukać…Znaleźliśmy ogłoszenie o psach do oddania. Zgłosiliśmy się i otrzymaliśmy psa – kundelka.

Jak wyglądały przygotowania do przybycia psa i pierwszy dzień razem, gdy pojawił się w domu?

Z pieskiem pod kurtką pojechaliśmy do sklepu, aby zakupić karmę i inne potrzebne rzeczy (bo nic nie mieliśmy). Zrobiliśmy prowizoryczne legowisko z koców i poduszek, aby pies miał miękko i przyjemnie.

Co było największym wyzwaniem? Czy coś Pana zaskoczyło?

Ilość obowiązków. Szczerze mówiąc, zdawałem sobie sprawę, jak wygląda opieka i wychowanie, ale po przybyciu psa do domu musiałem zweryfikować te wyobrażenia – w niektórych momentach mnie to przerastało. Największym wyzwaniem było dla mnie i mojej dziewczyny przyzwyczajenie się do codziennej rutyny (spacery poranne i wieczorne, etc.)

Co się zmieniło w Pana życiu, odkąd ma Pan psa?

Dużo się zmieniło. Nigdy nie patrzyłem na zwierzęta jak na przyjaciela człowieka. Zwierzak zawsze był u mnie w domu, ale zajmowali się nim rodzice. Z mojej strony nie było zatem takiego przywiązania. Od kiedy Simba jest z nami, nie wyobrażam sobie życia bez tego psa. Są momenty kiedy wyprowadza z równowagi. Za chwilę jednak przychodzi ten moment, kiedy stwierdzamy, że nie oddalibyśmy go nigdy.

Co mógłby Pan poradzić innym właścicielom odnośnie opieki nad czworonożnym przyjacielem?

Czasem pies nam coś zniszczy, coś źle zrobi – nie wolno się za to na niego denerwować, bo wina nie leży po stronie psa, tylko po stronie właściciela. Nie można wyładowywać swojej złej energii i agresji na piesku – on nie jest temu winny- winni są najczęściej ludzie.

Jaką karmę podaje Pan swojemu psu? Jak długo karmi Pan psa tą karmą?

Mini Junior Royal Canin – pies ma 6 miesięcy. Podaję tę karmę od pierwszego dnia pobytu psa w domu. Royal Canin doradziła nam Pani w sklepie zoologicznym, a także poprzedni właściciele, od których wzięliśmy psa.

Czy Pana zdaniem można gołym okiem zaobserwować, że podawana karma jest zdrowa i odpowiednia dla psa?

Wydaje mi się, że tak. Pies ma tyle energii! Jest żywiołowy! Nie da rady się z nim nudzić. Czasem nas to przerasta. Gdyby miał inne jedzenie, które by mu szkodziło – nie byłby taki. Przekonaliśmy się o tym, gdy zaczęliśmy podawać na próbę karmę innej firmy – pies był mało żywiołowy. Chodził „do siebie”, rzadko przychodził do nas. Po odstawieniu innej karmy – widać, że jedzenie Royal Canin jest dobre dla niego. Po sierści też to widać – jest błyszcząca. Pies lubi tą karmę.

Czy poleciłby Pan karmę Royal Canin innym?

Jak najbardziej.

Jaki jest Pana zdaniem najważniejszy argument, świadczący o tym, że Royal Canin to najlepsze rozwiązanie żywieniowe dla psa?

Sam piesek pokazuje nam to codziennie rano. Budzi nas i nie pozwoli poleżeć nawet 10 minut. Punkt 7.30 trzeba wstać i dać mu miskę z karmą.

Dziękuję za rozmowę i życzę wielu wspaniałych chwil spędzonych z Simbą.


Rozmawiała: Anna Zawistowska

290

Interesujące? Chcesz
wiedzieć więcej? Zapisz się!

Dziękujemy za zapisanie się do naszego newslettera

Błąd zapisu

zamknij