Głaskanie kota – czy zwierzę zawsze potrzebuje pieszczot?

Kot kojarzy się zwykle z mruczącym stworzeniem usadowionym na naszych kolanach, które domaga się pieszczot. Nie każdemu zwierzęciu sprawia to jednak przyjemność. Dlaczego czasem kot nie daje się głaskać? Opiekunowie zastanawiają się więc, jak głaskać kota, by ten polubił tę formę kontaktu. Niestety zwykle problem nie leży w naszych metodach, a psychice kota.

Problem czytelników: Nasz Fistaszek, niespełna roczny kocurek, którego kupiliśmy w dobrej (jak się nam wydaje) hodowli, wzbrania się, a nawet ucieka, kiedy chcemy go głaskać lub brać na ręce. Jest wesołym, wszędobylskim kotem lubiącym zabawy, towarzyszącym nam w codziennym życiu emerytów, jednak chcielibyśmy mieć także radość z przytulania i pieszczenia go. Chcielibyśmy, by było tak, jak w przypadku innych kotów, choćby lubiącej siedzieć godzinami na kolanach koteczki naszej sąsiadki. Zastanawialiśmy się, czy przypadkiem nie robimy czegoś niewłaściwego bądź czy nasz kot nie przeżywa jakiegoś stresu. Do tej pory nie znaleźliśmy jednak po naszej stronie żadnej przyczyny takiego zachowania kota.

Siła dotyku

My ludzie, jako ssaki naczelne i zwierzęta żyjące w grupach społecznych, nie potrafimy normalnie rozwijać się i żyć bez tworzenia więzi społecznych. Podwaliny pod te więzi daje nam czuła obecność matek, której ważnym elementem jest dotyk. Jest on niezmiernie istotny także w dorosłym życiu. W tym czasie potrzeba doznań płynących z dotykania innych i bycia dotykanym jest jednak zaspokajana w mniejszym stopniu, a powodem takiego stanu rzeczy są przede wszystkim odgórnie przyjęte normy społeczne. Dlatego też tak bardzo lubimy dotykać zwierzęta, zwłaszcza te, które budzą w nas (skądinąd silnie zakorzenione w psychice ssaków) uczucia opiekuńcze.

Głaskanie kota – prawdy i mity

Od dawna wiemy, że głaskanie naszych domowych zwierząt obniża ciśnienie krwi oraz inne parametry fizjologiczne stresu. Całkiem niedawno odkryto dzięki neuronauce, że doznania płynące z dotyku przekazywane są do mózgu w dwojaki sposób. Pierwszy, szybki przesył impulsów służy informacji o położeniu ciała w przestrzeni, a także o temperaturze, uszkodzeniu i bólu. Można go nazwać dotykiem informacyjnym. Drugi, wolniej przekazywany rodzaj wrażeń jest formą komunikacji między osobnikami tego samego lub innych żyjących razem gatunków. Dzięki temu, że wzbudza emocje, informuje o nastawieniu i intencji innych jednostek, dlatego może być źródłem przyjemnych, jak i przykrych odczuć.

Sprawdź także 7 największych mitów o kotach domowych.

Pozytywne skutki bliskości

Potrzeba bliskości, w tym dotykania i brania na ręce naszych domowych zwierząt, jest bardzo silna nawet u małych dzieci. Dotyk związany z opiekowaniem się lub byciem pod czyjąś opieką, aktywuje specyficzne regiony mózgu, które wyzwalają u ssaków bardzo przyjemne uczucia. Przeżywanie tych uczuć jest warunkiem emocjonalnej równowagi, zwłaszcza kiedy żyjemy we współczesnej, ubożejącej w relacje społeczne cywilizacji wielkich miast. Dlatego właśnie przyjemny, emocjonalny dotyk możemy w przenośni nazwać witaminą D. Zwierzęta towarzyszące stały się więc na swój sposób narzędziami psychologicznymi zaspokajającymi emocjonalne potrzeby człowieka.

Kot domowy, towarzysz człowieka

Od zawsze ceniliśmy gotowość naszych domowych zwierzaków do dotrzymywania nam towarzystwa. W ostatnim stuleciu zdolność do bliskich kontaktów i tworzenia więzi z ludźmi, stała się wręcz najważniejszą z naszego punktu widzenia cechą zwierząt domowych. To zaś w kategoriach ewolucyjnych tworzy presję selekcyjną, dzięki której koty z pokolenia na pokolenie stają się zwierzętami coraz bardziej potrzebującymi towarzystwa i więzi z człowiekiem. Nic dziwnego, że właściciele Fistaszka, podobnie jak tysiące innych opiekunów kotów, odbierali niechęć ich pupila do bliskich kontaktów jako poważny mankament. To jasne, że starali się zrozumieć, dlaczego zwierzę wzbraniało się przed pieszczotami. Przecież inne koty, jak zauważają opiekunowie Fistaszka, domagają się głaskania i uwielbiają je.

bliskości z człowiekiem

Naturalne zachowania kotów

Rzeczywiście koty we wzajemnych kontaktach dotykają się, ocierają i – jeśli są w bliskich relacjach – wzajemnie się pielęgnują. Czworonogi w tych sytuacjach są jednakże zdecydowanie mniej wylewne niż w kontaktach z ludźmi. Co zatem decyduje o tym, czy kot potrzebuje pieszczot? Dlaczego wspomniany Fistaszek, mimo doskonałych warunków, jakie miał u swoich opiekunów, niechętnie pozwalał się głaskać i brać na ręce? Odpowiadając na to pytanie, należy wziąć pod uwagę powszechnie znany fakt – każde wrodzone zachowanie, aby się ujawniło, musi spotkać się z odpowiednią stymulacją środowiska. Co ważne, stymulacja ta musi się pojawić we właściwym okresie rozwoju danej jednostki.

Dlaczego kot nie daje się głaskać?

Przykładowo, choć zdolność używania języka werbalnego jest cechą wrodzoną ludzi, nie rozwinie się ona, jeśli dziecko nie będzie słyszało i posługiwało się mową w pierwszych trzech latach życia. Późniejsze próby nauczenia języka werbalnego są bezskuteczne. Analogiczna sytuacja dotyczy akceptacji ludzkiego dotyku u kotów. Jeśli z kociak w ciągu pierwszych tygodni życia nie nauczy się akceptować i czerpać przyjemność z oferowanych przez ludzi pieszczot, nie będzie w przyszłości ich potrzebował. Przede wszystkim trzeba mieć na uwadze, że pierwsze 7 tygodni życia kocięcia jest okresem najszybszego rozwoju emocji oraz zdolności psychicznych i motorycznych czworonoga. Więcej na temat zmian, jakie mają miejsce w ciągu pierwszych tygodni życia kota, dowiesz się z wcześniejszego wpisu.

Pierwsze tygodnie życia kota domowego

W ciągu niespełna pięćdziesięciu dni, nieporadny, niewidzący i niesłyszący noworodek kierujący się kilkoma wrodzonymi odruchami, staje się całkiem dobrze zorientowanym w otoczeniu i potrafiącym wykonywać podstawowe polecenia zwierzakiem. Proces tak dynamicznego rozwoju polega przede wszystkim na uczeniu się przez zdobywanie doświadczeń. Na poziomie neuronalnym istotą jest natomiast tworzenie się połączeń między komórkami w ośrodkowym układzie nerwowym. W obu przypadkach obowiązuje zasada, wedle której jeśli czegoś nie wykorzystasz, tracisz to. Dlatego też, jeżeli na skutek ubogiego otoczenia, kociak nie zetknął się z sytuacjami lub bodźcami, które później są częścią jego środowiska, jego mózg nie potrafi wygenerować właściwego, umożliwiającego adaptację zachowania. Dzieje się tak, ponieważ mózg nie ma odpowiednich połączeń nerwowych.

Socjalizacja kota

Na tym właśnie polega zjawisko, które popularnie nazywamy oknem socjalizacji lub wrażliwą fazą rozwoju. U kotów czas socjalizacji jest krótszy niż u psów i obejmuje przede wszystkim pierwsze siedem tygodni życia. W tym czasie kocięta są zwykle ze swoją matką u hodowcy. To właśnie na nim spoczywa obowiązek zapewnienia kociętom odpowiednich bodźców środowiskowych, także tych związanych z braniem na ręce, dotykiem i manipulacją ciałem. Co więcej, kocięta słabiej, w porównaniu ze szczeniętami, generalizują doświadczenia socjalizacyjne. W praktyce oznacza to, że nie wystarczy im stały kontakt jedynie z hodowcami. Aby w nowym domu, już jako dorosłe koty, akceptowały nieznanych im ludzi, we wrażliwym czasie pierwszych tygodni życia powinny zetknąć się co najmniej z 3-4 nieznanymi wcześniej osobami.

Próba przekonania kota do bliskości z człowiekiem

Fistaszek, choć pochodził z renomowanej hodowli, miał najprawdopodobniej mniej okazji, by oswoić się i polubić ludzki dotyk. Dlatego właśnie, ku rozpaczy jego obecnych opiekunów, nie przepadał za bliskością ludzi. Niestety w podobnych przypadkach, działania, które polegają na nauczeniu kota czerpania przyjemności z pieszczot przez kojarzenie ich z innymi miłymi rzeczami, takimi jak jedzenie czy zabawa, są mało efektywne. Nie znaczy to oczywiście, że nie należy ich podejmować, ponieważ z reguły można w ten sposób poprawić relacje kota z właścicielami. Fistaszek, choć nadal unikał pieszczot, przestał uciekać przed braniem na ręce i przenoszeniem. Opiekunowie nauczyli się także powściągliwości w okazywaniu kotu uczuć przez dotyk. Jednak historia kota i jego opiekunów znalazła finalnie zupełnie inne zakończenie.

Kot domowy

Adopcja kociego towarzysza

Starsi państwo zdecydowali się na adopcję drugiego kociaka, tym razem wychowanej w rodzinie z dziećmi, dziesięciotygodniowej kotki Felicji. Pojawienie się nowego kota w domu, w którym znajduje się już inne zwierzę bądź zwierzęta, nie jest łatwą sprawą. Fistaszek długo przebywał ze swoją matką i rodzeństwem, dlatego też w jego przypadku można było przypuszczać, że najprawdopodobniej będzie potrafił zaprzyjaźnić się, a przynajmniej tolerować obecność drugiego kota na swoim terytorium. Rolą behawiorysty było w tej sytuacji umożliwić kotce miękkie lądowanie w nowym domu, a Fistaszka uchronić przed nadmiernym stresem wynikającym z pojawienia się w domu „intruza”.

Historia ze szczęśliwym zakończeniem

Felicja okazała się uroczym zwierzakiem i wdzięcznym pieszczochem, zwłaszcza, że opiekunowie zadbali o to, by wzmocnić i utrwalić potrzebę bliskości z człowiekiem. Musieli także poradzić sobie z młodzieńczym temperamentem koteczki, zapewniając jej możliwość eksploracji i oferując rozmaitość zabaw. Z tych obowiązków, ku własnej radości i zadowoleniu kotów, wywiązali się znakomicie. Kiedy po ponad dwóch latach od pierwszej konsultacji piliśmy herbatę, siedząc w gościnnym pokoju, dostojna już Felicja leżała na kolanach starszej pani, mrucząc z zadowoleniem. A Fistaszek? Fistaszek patrzył na nas leniwie, mrużąc oczy z wysokości ostatniej półki etażerki, wyciągnięty na wielkich rozmiarów (jak na kota) kociej poduszki.

Zadbajmy o swoich czworonożnych przyjaciół

Zwykle oczekujemy od naszych kotów, by były bezproblemowymi zwierzętami, wdzięcznymi towarzyszami niewymagającymi szczególnej „obsługi”, które będą akceptować wszelkie zmiany w otoczeniu i obecność nieznanych im osób. Jednocześnie traktujemy koty jak zwierzęta niewymagające wychowania oraz nauki i rozwijania umiejętności kontaktu z człowiekiem. Podobnie jak w przypadku psów, koty powinny poznać i nauczyć się we wrażliwym okresie rozwoju tych elementów środowiska i sytuacji, z którymi przyjdzie im się zetknąć w dorosłym życiu. Dotyczy to także najbliższych relacji, których nośnikiem jest dotyk, a które są niezbędne dla nas ludzi i korzystne dla naszych zwierzaków.

Chciałbym wierzyć, że dzięki bliskości kotów, życie opiekunów Felicji i Fistaszka będzie dłuższe, bo szczęśliwsze z pewnością już jest.

6912

Interesujące? Chcesz
wiedzieć więcej? Zapisz się!

Dziękujemy za zapisanie się do naszego newslettera

Błąd zapisu

zamknij