Czy psy wyczuwają raka?

Ludzie od zawsze fascynowali się psim węchem. Nic dziwnego – działa nieporównywalnie lepiej niż najlepsza aparatura analityczna. Czy jest aż tak wyjątkowy, by móc wykryć… nowotwór?

Jedyny w swym rodzaju – psi węch

Psi zmysł węchu (o którym szerzej możecie przeczytać w moim artykule Wącham, więc jestem, czyli węch psa),  jest często wykorzystywany przez ludzi w wielu dziedzinach i aspektach naszego życia. Warto tu wspomnieć o psach poszukujących zaginionych ludzi  (np. znajdujących się pod gruzami lub zasypanych przez lawinę), psach. które wykrywają materiały wybuchowe czy narkotyki, a także o psach szkolonych do poszukiwania zwłok. Można powiedzieć, że psi węch jest tak doskonały, że wręcz nieograniczony w swoim zastosowaniu. Ale czy pies potrafi wyczuć chorobę?

Z pierwszych stron gazet: pies wykrył nowotwór u człowieka!

W 1989 roku w czasopiśmie medycznym „The Lancet” ukazało się doniesienie o tym, że pewien pies zaczął obwąchiwać, a nawet próbował wygryzać znamię na nodze swojego opiekuna. Później okazało się, że był to nowotwór złośliwy – czerniak.

Kolejne doniesienie w tym samym czasopiśmie ukazało się w roku 2001. Jego autorem był emerytowany lekarz, John Church. Dotyczyło ono dziwnego zachowania psa wobec swojego opiekuna, który zaniepokojony tym faktem udał się do lekarza. Specjalista stwierdził u niego… raka skóry.

Wielu opiekunów psów zgłasza się po pomoc medyczną tylko dlatego, że ich pies dziwnie obwąchuje wybraną  cześć ich ciała. Dzieje się tak między innymi dlatego, że coraz częściej możemy znaleźć informację o tym, że takie „psie ostrzeżenie” uratowało komuś życie. Przykładem może być chociaż historia autorki książki „Psi dar”, Claire Guest.

Pies może wyczuć raka. Co na to naukowcy?

Do tej pory pewnie nikt nie brał poważnie opowieści opiekunów psów Jednak całą sprawą zainteresowali się naukowcy. Na świecie jest kilka ośrodków naukowych, które bardzo poważnie potraktowały doniesienia o zdolnościach psów do „wywęszenia” raka.

Jednym z takich ośrodków jest Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt PAN,  w którym od 2003 roku problemem tym zajmuje się profesor Tadeusz Jezierski. Jego szkolone psy pracują nad wykrywaniem markerów zapachowych raka płuc i piersi. Zwierzęta pracują na próbkach pochodzących z wydychanego powietrza. Ich skuteczność waha się od 70 -90%.

W innych ośrodkach na świecie (m.in. USA, Wielka Brytania) psy wykrywają również nowotwory pęcherza, jajników oraz prostaty. Pracują również na próbkach moczu oraz bezpośrednio na pobranych tkankach.

Czym tak naprawdę pachnie nowotwór?

W przypadku psów, które spontanicznie zagregowały na zmiany nowotworowe u swoich opiekunów, możemy brać pod uwagę nie tylko zapach tych zmian, ale również zmiany w zachowaniu opiekuna, na które pies zareagował.

Jednak u psów, które są do tego celu szkolone, nie możemy tego brać pod uwagę. Nie obwąchują one danej osoby, lecz tylko oddaną do analizy próbkę, np. moczu znajdującego się w probówce.

Pies wykrywa jakiś marker zapachowy. Ale co to jest? Tak naprawdę do tej pory nikt tego nie odkrył. Prof. Jezierski podejrzewa, że chodzi tu o zapach organicznych substancji lotnych, takich jak alkany czy pochodne benzenu, które produkowane są przez tkankę nowotworową i uwalniane do krwi, a wraz z nią do moczu, potu czy wydychanego powietrza.

Cały czas wielu naukowców próbuje ustalić, na jaką substancję reagują psy. Jednym z ekspertów zajmujących się tym tematem jest Georg Preti z Ośrodka Zmysłów Chemicznych w Pensylwanii. Wykorzystuje do tego celu mi.in. chromatografię gazową. Jednak do tej chwili nie udało się mu określić składników zapachu nowotworu. Odkrycie tego biomarkera będzie pomocne zarówno w szkoleniu „psów diagnostów” oraz polepszeniu metod diagnostycznych mających na celu szybkie wykrywanie choroby nowotworowej.

To naprawdę możliwe!

Nie wiemy, co pies czuje, wykrywając nowotwór. Jednak wiemy na pewno, że ma takie możliwości. Oczywiście większość psów w sposób spontaniczny nie jest nas w stanie ostrzec przed chorobą lub robi to, ale w sposób dla nas nieczytelny. Głośne przypadki tak ostrego i jednoznacznego zachowania psów w stosunku do chorych opiekunów są rzadkością. W większości przypadków psy muszą być do tego specjalnie szkolone.

Pies nie zdaje sobie sprawy, że wyczuwany przez niego dziwny zapach znamienia na nodze to rak, który zagraża życiu opiekuna (przynajmniej do tej pory nie mamy na to dowodów). Kiedy pies wyczuwa dziwny zapach, zaczyna się nim żywo interesować. Bywa i tak, że chce się go pozbyć, dlatego go liże.

Psy szkolone w ośrodkach badawczych czy treningowych też nie zdają sobie sprawy, w jak ważnym przedsięwzięciu biorą udział. Zwierzęta szukają zapachu, którego pojawienie się powoduje otrzymanie nagrody, np. jedzenia lub ulubionej piłki.

Psy są uczone na zasadzie warunkowania instrumentalnego. Najczęściej stosuje się procedurę tzw. kształtowania. Pies ma do wyboru ok. 5 próbek. Tylko jedna z nich zawiera komórki nowotworowe. Gdy tylko zwierzę się przy niej zatrzyma, otrzymuje nagrodę. W ten sposób uczy się, że aby dostać jedzenie czy piłkę, musi wywęszyć i zatrzymać się przy tym konkretnym zapachu.

Czy możemy zaufać psim nosom?

I właśnie tu pojawiają się problemy. Warto zadać sobie pytanie, czy możemy bezgranicznie zaufać psim diagnostom? Badacze podają, że ich skuteczność waha się od 70 do nawet 95%. To duży odsetek, w końcu ani lekarze, ani aparatury badawcze też nie są skuteczne w 100%.

Podejrzewam, że po ustaleniu czym tak na prawdę pachnie nowotwór, moglibyśmy do badań przesiewowych wprowadzić „psi nos”. Jednak – tak jak wspominałam wcześniej – istnieje tu kilka zagrożeń.

  1. Pies wyszukuje zapach po to, aby uzyskać nagrodę

 Czasem pies tak bardzo chce uzyskać nagrodę (np. z powodu głodu), że „idzie na łatwiznę” i próbuje w pewien sposób oszukiwać – wskazuje jakąkolwiek próbkę aby coś zjeść;

  1. Na psa wpływają inne, rozpraszające bodźce

Nie bez znaczenia dla skuteczności rozpoznania markerów nowotworowych jest samopoczucie psa w danym dniu. Jeżeli zwierzę będzie się źle czuło, na wcześniejszym spacerze wydarzyło się coś stresującego lub bardzo ekscytującego albo w pomieszczeniu są jakieś „zakłócające” zapachy, wówczas jego wydajność i skuteczność może być dużo niższa;

  1. Efekt tzw. mądrego Hansa

Jeżeli osoba prowadząca eksperyment wie, która próbka zawiera marker nowotworowy, może nieświadomie i niecelowo zasugerować psu właściwą odpowiedź. Dlatego też w ośrodkach badawczych opiekun psa sam nie wie, która próbka jest tą właściwą. Dodatkowo nie patrzy w ich kierunku lub nawet stoi za parawanem.

Mamy już psy specjalnie szkolone do ostrzegania swoich opiekunów przed hipoglikemią lub hiperglikemią oraz atakami epilepsji – czas na tropicieli nowotworów. Wydaje się, że to tylko kwestia czasu, zatem wszystko przed nami.

152